Zupka chińska jest oczywiście żelaznym punktem w diecie każdego studenta, zawsze coś ciepłego a przy tym łatwego do przygotowania wszędzie i zawsze. Jednak dostępna jest w ograniczonej liczbie smaków. Szukając jakiejś odmiany od pomidorowej i rosołu postanowiłem zaeksperymentować z czymś dalekowschodnim.

Korzystając z rzekomej promocji kuchni tajskiej w lidlu zakupiłem zupkę o smaku curry. Cena dość wysoka jak na tego rodzaju przysmak (1.99) ale chociaż było od razu plastikowe do którego wystarczy nalać wody. Niestety producent po szczędził informacji za równo o sobie, na opakowaniu nie widniało na ten temat nic poza wyprodukowano dla lidl polska, więc nie dowiedziałem się czy zupka była tajska czy z Radomia. Widniał notomiast zapis o składzie z którego w ogólności wynikało że w środku mogą się znajdować śladowe ilości czegokolwiek i żeby nie być zaskoczonym jak by co.

W środku średnio jakoś mało makaronu a zapach jakiś taki dziwny, zupełnie nie jak tajski. Po zalaniu wrzątkiem i odczekaniu przepisowych 4 minut przystąpiłem do konsumpcji. Tu było już lepiej mimo że zupka miała tylko 1 papryczkę na 5 w skali ostrości to była dość ostra.

Ogólna ocena 2/5

+ coś inego

-cena

-mała ilość

Rada na przyszłość lepiej kupić starego wypróbowanego vifona o smaku kurczaka i dosypać curry wyjdzie na pewno lepiej

Napisz odpowiedź