Ostatnio pojawiły się w sieci reklamy nowego operatora wirtualnego King mobile. Reklamującego się jako coś tylko dla prawdziwych mężczyzn. Spot wzorowany na kampaniach promujących piwo i posiada wszystko co powinien aby zainteresować facetów. Pomysł, humor, coś o stosunkach damsko męskich z przymrużeniem oka, oraz obowiązkowo kilka seksownych dziewczyn. Obejrzyjmy ?


http://www.mobilking.pl/reklamy-telewizyjne,reklama.html

Reklama jest doskonałą 10/10 i napewno niedługo osiągnie status kultowej. Pewnie zaraz pojawią się głosy feministek że skandal, że jest szowinistyczna, przedmiotowo traktuje kobiety itd. itp. Jednak reklama musi trochę szokować wzbudzać emocję (a tak na marginesie między nami facetami Czy to wszystko to nie jest szczera prawda?).

Reklama spełniła swoje zadanie i zainteresowała potencjalnego klienta mnie teraz czas sprawdzić jak wygląda oferta DLA PRAWDZIWEGO MĘŻCZYZNY nowej sieci.

Minuta rozmowy 50gr sms 15gr czyli nic rewelacyjnego oferta play jest zbliżona cenowo. Starter kosztuje 20zł w zamian oprócz karty sim i 20zł na rozmowy i smsy, mnóstwo dodatków smycz, metalowe pudełko, plakat, naklejka i breloczek.

Gratisy zawsze były dobrym sposobem na przyciągnięcie ludzi jednak wątpię czy zda to egzamin w końcu na co człowiekowi 30 smyczy, 150 breloczków a …e? nie mam ani jednego metalowego pudełka więc może jednak…coś w tym jest.

No te teraz co tygryski lubią najbardziej hit który ma spowodować że każdy macho w mieście przejdzie do nowej sieci:

I tu wielkie rozczarowanie … nic nowego po prostu serwisy sms o sporcie kilka tepet i motywów z płcią piękną w roli głównej.

Podsumowując nie wróżę nowej marce świetlanej przyszłości. Podobno nasycenie rynku telefonów komórkowych w Polsce

przekroczyło 100% co oznacza że coraz trudniej o klienta.

minusy:
1. Nie oferuje telefonów po atrakcyjnych cenach

2. Ceny są porównywalne

3 Ere ma podobno zastąpić t-mobile czy pojawi się silny konkurent na rynku

4 Obawiam się że serwisy sms nie będą w stanie dorównać tym tworzonym przez plus gsm oraz obecnego lidera orange.

plus

+ fajne dodatki

+ dzięki skierowaniu do konkretniej grupy klientów i ciekawej kampanii ma szanse na wypełnienie niszy na rynku

Powiem w prost i bez ogródek irytuje mnie fakt konieczności patrzenia kasjerom na ręce.

Dziś w sklepie prawie zostałem oszukany na złotówkę. Pani oczywiście zarzekała się że to tylko pomyłka jak to się mogło stać, itp. W sumie nic nadzwyczajnego gdyby nie fakt ze takie coś spotyka mnie non stop w tym tygodniu jakieś 3 razy. I za każdym razem to samo. Zastanawiam się czy nabijanie na kasę produktów po zawyżonej cenie albo większej ilości to norma czy to ja mam coś takiego w oczach że prowokuje. Osobiście obstawiam to pierwsze gdyż a) w moim osiedlowym markecie gdzie pracownikami właściwie są sądzi, znajomi nigdy mi się to nie zdażyło b) scenariusz jest zawsze taki sam. Na boga oni muszą mieć z tego jakieś szkolenia. Wystarczy że człowiek rozejrzy się za jakąś paczką gum albo przeszukuje kieszenie aby wydobyć trochę drobnych a sekundę potem okazuje się że kupiło się 2kg pomidorów a nie 1,5 albo chleb nagle podrożał z 2 do 3zł a potem wyświechtany tekst “oj oj jak to się mogło stać, nigdy to się dotąd nie zdarzyło…”

Druga sprawa to bezczelność ja rozumiem że jak ktoś ma pełen koszyk to pewnie nawet nie zauważy że jest o 2 zł za dużo albo nie będzie mi się chciało kłócić ale jak taki student jak ja kupuje chleb za 2zł mleko za 2,50 1 pomidora za najwyżej 1pln i cebule a w dodatku codziennie zakupy codziennie wyglądają tak samo to zdaję sobie sprawę że rachunek nie powinien przekroczyć 6Pln, więc paragon na 7,29 przywita lekką zdziwką.Co innego pijanych studentów w nocy dokupujących piwa (Pozdrowienia dla personelu Piotra i Pawła).

Rada dla kasjerów (tej nieuczciwiej części oczywiście ) albo przestańcie okradać klientów albo róbcie to umiejętnie…

Przez przypadek trafiłem na jakiś sennik w sieci i tak z czystej ciekawości sprawdziłem kilka haseł

i tak na przykład jeżeli śni wam się zimniutkie piwko co zdarza mi się wyjątkowo często w upalne dni(nawet na jawie) to w może to oznaczać :

jasne - nadejdzie list lub jakaś wiadomość

ciemne - dobre dochody i poprawa waarunków pracy

rozlać - czekają cię przykrości

słodkie - oczekuj wygranej

Jeśli chodzi o winko

pić - Beztroskie czasy lub nowe znajomości lub przyjaźnie lub zadowolenie lub dobre zdrowie

rozlanie - zmarnowane szczęście (co to znaczy nie wiem ale chyba źle)

Czerwone - dobry humor nie angażuj się w wątpliwe rozrywki lub przyjemnoś

Białe - zadowolenie Upić się - protekcja możnych lub bliskie szczęście

Czyli generalnie śnimy o ciemnym słodkim piwie najlepiej Fortuna Czarne lub jakimś dobrym winku w dużych ilościach a przede wszystkim nie rozlewamy ale chyba nie trzeba tłumaczyć dlaczego.

Natomiast wódka wróży już pochopne wydatki lub że coś nam zaszkodzi (najpewniej sama wódka)

i jeszcze kilka może

abecadło jest zapowiedzią osiągnięcia sukcesu w dziedzinach artystycznych, Cytadela zostaniesz wkrótce wezwany do sądu na świadka, co nie będzie szczególnie miłe dla Ciebie lub uwięzienie czy areszt, Darń 0znaka bogactwa i dostatku, znajdującego się w zasięgu Twojej ręki, Dublety (Pary) coś przeniknęło do Twojej świadomości, chęć uleczania, Pracować w hucie jesteś wyzyskiwany, Jurysta (cokolwiek to jest) czeka cię proces, Metro będziesz się mógł poruszać tylko po drogach z góry ustalonych, Ocet kłopoty ze zdrowiem, Śmietana wielki zysk lub wielki spadek lub trafisz w ciekawe i bogate intelektualnie towarzystwo , Wymiona niespodziewany podarunek od miłej osoby lub nagły wzrost zysków w interesach. No i wystarczy tych zabobonów.

A tak na serio czy komuś kiedykolwiek śniła się darń, śmietana albo wymiona?

ps. Mały bonus Inżynier - Spryt przyniesie Ci korzyści lub uwieńczenie Twoich kalkulacji sukcesem. I to jest mój sen na

dzisiejszą noc

Uderz w puchara

luty 18, 2008

Dziś jest dzień zwycięstwa. Codzienne problemy wyblakły i straciły na znaczeniu. Nadszedł czas świętowania. A najlepiej świętować oczywiście w stylu studenckim. Jak studenci świętują nie trzeba nikomu chyba tłumaczyć.

Nareszcie koniec sesji. Można spokojnie wrócić do sielskiego “studiowana”. Ludzie co to była za batalia konflikt na miarę wojny zimowej. Trzy długie tygodnie kilka zaliczeń tyleż samo egzaminów, kilkanaście poprawek, i kilkadziesiąt bezpowrotnie straconych godzin. Udało się przetrwać, jednak nie wszyscy mieli tyle szczęścia. Część nie wytrzymała napięcia i będzie musiała opuścić swoją Alma Mater. Dla niektórych koszmar powróci za rok ze zdwojoną siłą. Paru jeszcze walczy, zabarykadowali się w dziekanacie i szykują się do ostatecznego rozrachunku. I na toast za ich zdrowie znajdzie się miejsce dziś wieczorem.

Każdy kto myśli że zadanie egzaminów jest jedyną trudnością w czasie sesji jest w błędzie. Prawdziwa szkoła życia zaczyna się gdy człowiek egzamin już zda i nadchodzi okres wpisów. Skompletowanie wszystkich jest wyczynem nie byle jakim. Wymaga wykazania się odpornością zarówno fizyczną jak i psychiczną. Kolejki, latanie po całym mieście w tą i z powrotem w poszukiwaniu kwater prowadzących, długie godziny wyczekiwania pod drzwiami, a w dodatku ostateczny termin składania indeksów do rejestracji zbliża się nieubłaganie. Wszystko zdaje się być niekończącym się koszmarem. Jednak najgorsza ze wszystkich jest świadomość że jak już uda się przejść całą procedurę pomyślnie to za 3 miesiące wszystko rozpocznie się od nowa i tak w kółko. 2 razy w roku przez całe 5 lat (w optymistycznej wersji).

Na przykład wczoraj spędziłem 3,5 godziny siedząc na podłodze w wąskim korytarzu tylko po to by usłyszeć “otrzymał pan ocenę niedostateczną” i dostać tłuste 2 do indeksu.

Dzisiaj na ten przykład postanowiłem że załatwię sobie wpis z przysposobienia bibliotecznego i bhp (potrzebności i użyteczności tych przedmiotów nie będę komentował). Najpierw trzeba było ustalić gdzie ów wymieniona biblioteka znajduję się. Oczywiście okazało się że aby do niej dotrzeć trzeba przebyć pół miasta i nawet nie ma co liczyć na jakiś autobus lub tramwaj. Po przebyciu kilometrów paru udało mi się w końcu dotrzeć. Potem już było z górki 15min zwiedzania całego budynku aby odnaleźć ten wymarzony pokój w którym otrzymam wpis. Tuż przed drzwiami przyjąłem pozycję pt “student mający nadzieję coś załatwić”, głowa pochylona, kolana ugięte, błagalne spojrzenie. Zduszą na ramieniu DELIKATNIE zapukałem i wszedłem. Uwaga zagadka ile zajęło pani z biblioteki złożenie podpisu w mym indeksie?

30 min, a dodatkowo konsultacji z dwiema osobami osobiście (oczywiście w danej chwili przebywających w najbardziej oddalonym zakątku budynku) oraz z jedną telefonicznie. Ostatecznie dzięki uprzejmości pracowników biblioteki udało się… połowicznie gdyż pozostało jeszcze bhp. Pewny siebie skierowałem swe kroki prosto do odpowiedniego pokoju w końcu rozkład budynku znałem już na pamięć, gdzie pocałowałem klamkę.

Następnym razem chyba podrzucę komuś indeks nie on się martwi. Teraz tylko gdzie znaleźć takiego frajera….

stu dęt - “Daj mi wpis”

Zupka chińska jest oczywiście żelaznym punktem w diecie każdego studenta, zawsze coś ciepłego a przy tym łatwego do przygotowania wszędzie i zawsze. Jednak dostępna jest w ograniczonej liczbie smaków. Szukając jakiejś odmiany od pomidorowej i rosołu postanowiłem zaeksperymentować z czymś dalekowschodnim.

Korzystając z rzekomej promocji kuchni tajskiej w lidlu zakupiłem zupkę o smaku curry. Cena dość wysoka jak na tego rodzaju przysmak (1.99) ale chociaż było od razu plastikowe do którego wystarczy nalać wody. Niestety producent po szczędził informacji za równo o sobie, na opakowaniu nie widniało na ten temat nic poza wyprodukowano dla lidl polska, więc nie dowiedziałem się czy zupka była tajska czy z Radomia. Widniał notomiast zapis o składzie z którego w ogólności wynikało że w środku mogą się znajdować śladowe ilości czegokolwiek i żeby nie być zaskoczonym jak by co.

W środku średnio jakoś mało makaronu a zapach jakiś taki dziwny, zupełnie nie jak tajski. Po zalaniu wrzątkiem i odczekaniu przepisowych 4 minut przystąpiłem do konsumpcji. Tu było już lepiej mimo że zupka miała tylko 1 papryczkę na 5 w skali ostrości to była dość ostra.

Ogólna ocena 2/5

+ coś inego

-cena

-mała ilość

Rada na przyszłość lepiej kupić starego wypróbowanego vifona o smaku kurczaka i dosypać curry wyjdzie na pewno lepiej

Ot taka zagadka po co ochronie krótkofalówki ?

No niby wiadomo po co - kontakt z bazą trzeba mieć. Niby można dzięki szybko przekazywać informacje pomiędzy osoba obserwującą monitory a pracownikami na sklepi gdy coś się dzieje w odległych częściach sklepu. No niby fajnie jednak większość w Polsce to klocki 30×30x5m gdzie pilnowanych przez zazwyczaj dwia a czasami i jedną osobę a monitoringu brak lub zastępuje go kilka atrap albo jedna kamera nad wejściem której i tak nikt nie pilnuje. Ktoś powie bezsens ale nie gdyż okazuje się że :

Po pierwsze primo krótkofalówka nadaje profesjonalnego wyglądu. Wystarczy takie małe cudeńko najlepiej wersja deLuX ze słuchawką i starszy pan na rencie w lekko przydużym “mundurze” upiększonym gdzie się da napisami SECURITY staję się niczym Kevin Kostner w Bodyguardzie gotów zmierzyć się z nieliczoną liczbą złoczyńców czyhających na dogodną okazję, a wszystko za jedyne 3,70 netto za godzinę.

Po drugie primo (secundo) do zabawy i umilana długich godzin udawania że coś się robi. Pomijam oczywiście teksty w stylu “Stary zobacz jaka laska na nabiale a jak ona te jogurty kupuje no dalej małe te z dolnej półki” ew “ej szef patrzy? poszedł gdzieś?! to chodź zrobimy sobie przerwę” bo jest to tak powszechne że można uznać za normę. Jednak zdarzają się perełki. np.

- gra w statki

- podchody “acha mam cię”

- chowany “ej gdzie jesteś?”

- czasami można usłyszeć kilka niezłych dowcipów

- dowiedzieć się co tam ciekawego napisali w porannej gazecie

- i absolutny hit ostatnich miesięcy radio nie ma nic lepiej poprawiającego humor gdy słyszy się za plecami “minełą włąsnie PIĄTA … w radiuuu ZETtt”

Pomysł kolejnej sieci gsm w Polsce zainspirował mnie do dokonania nieznacznej przeróbki reklam jednej z już istniejących sieci.

nowa sieć

Może ktoś weźmie ją pod uwagę przy tworzeniu nowej sieci, bo chyba nikt nie wątpi że powstanie owej jest tylko kwestią czasu (niestety).

Spostrzeżenie #1

luty 11, 2008

Prawdziwe życie toczy się tuż obok nas wystarczy otworzyć oczy i rozejrzeć się. Czy jest jakieś lepsze miejsce do takich obserwacji niż lokalny super hiper market. To niespotykane na skalę światową zjawisko społeczno-architektoniczne. W moim rodzimym mieście jest około lekko licząc 15 plus wszelkiego rodzaju żabki, chaty polskie itp. na ok 80 tyś. mieszkańców. Sadząc po tym, że w połowie ilość obsługi przewyższa liczbę klientów to aż nadto. Jednak nie przeszkadza aby w środku miasta upchnąć jeszcze Tesco. I już jak ogłasza wielki plakat na wiosnę zostanie otwarty (notabene 4 na tej ulicy) kolejny kiczowaty klocek nijak nie pasujący do otoczenia budowany wg takiego samego projektu jak setki innych.

Ale nie o samych supermarketach będzie tu mowa ale o osobowościach jakie można tam spotkać. Tak np. byłem dzisiaj w Lidlu bo to niby się ogłaszali że potrawy kuchni azjatyckiej w pormocyjii (oraz wiertarka z udarem po dość okazyjnej cenie) pomijam fakt, że ponad godzinę błądziłem w poszukiwaniu zakupów i połowy nie kupiłem bo a) nie znalazłem b) zapomniałem. Jednakże monotonie moich zakupów przerwał dźwięk a właściwie pewna melodia. Po krótkiej namiastce konkursu w stylu “Jaka to melodia” okazało się iż jest to Barka odgrywana za pomocą cudnej 16 tonowej polifonii oraz jakiegoś Sagema. Oczywiście jakże by inaczej właścicielką okazałą się starsza pani w berecie (z pewniej konkretnej tkaniny przypisywanej takim babcią) zapewne zwolenniczki jedynego słusznego radia.

I to by było mało gdyby nie fakt że zastanowiło jak ta melodia wzięła się na telefonie tej pani. Czyżby ojciec założyciel jedynego słusznego radia po udanym szturmie na nasze telewizory postanowił zawładnąć gsm’em? Czyżby wkrótce miała by się pojawić piąta sieć ?

Na koniec jeszcze tekst Barki bo mimo wszystko to bardzo dobry utwór jest.


“1.Pan kiedyś stanął nad brzegiem,
Szukał ludzi gotowych pójść za Nim;
By łowić serca
Słów Bożych prawdą.
Ref.: O Panie, to Ty na mnie spojrzałeś,
Twoje usta dziś wyrzekły me imię.
Swoją barkę pozostawiam na brzegu,
Razem z Tobą nowy zacznę dziś łów.
2. Jestem ubogim człowiekiem, Moim skarbem są ręce gotowe Do pracy z Tobą
I czyste serce.
3. Ty, potrzebujesz mych dłoni,
Mego serca młodego zapałem Mych kropli potu I samotności.
4. Dziś wypłyniemy już razem Łowić serca na morzach dusz ludzkich Twej prawdy siecią I słowem życia.”

Wpis pierwszy

luty 11, 2008

Jest środek sesji powinienem siedzieć zagrzebany w książkach zgłębiając tajemnice całek potrójnych po obszarze D….. ale jakoś mi się nie chce. W normalnych warunkach nic nadzwyczajnego. Jednak dzisiejszy dzień przepełnił przysłowiową czarę goryczy. Muszę dać upust swojej frustracji bo eksploduję. Pomysłów mam mnóstwo więc do jutra będzie pewnie już kilkanaście wpisów.